bowl fire
Ver 180x255 kolorowy ptak

Kolorowy ptak

作者詳細: Kokoro's avatarKokoro

Kornelia i Gabriel to dość osobliwa para. Ona jest 23 letnią studentką kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, natomiast on 34 letnim pracownikiem jednej z warszawskich korporacji. Zapewne nigdy by się nie spotkali, gdyby nie pewne okoliczności jakie zaszły w ich życiu. Zmuszeni do zamieszkania pod jednym dachem będą musieli pokonać wzajemne...

25452 閲覧回数:25452回
2 2個

Rozdział 17 - Kornelia

更新:2年以上前
996 閲覧回数:996回
0 0個

Cholera! Dlaczego ja zawsze wszystko zostawiam na ostatnią chwile? A wystarczyło zabrać się do tego wczoraj. Przynajmniej nie byłabym w lesie.

Siedziałam w swoim pokoju i użalając się nad własną głupotą patrzyłam na ekran komputera. Wokół mnie walały się kartki papieru, na których po raz setny w ciągu dnia zapisywałam treść mojej prezentacji. No wiecie w celu lepszego utrwalenia materiału, taka prokrastynacja.

Nic nie umiem. Prezentacja niegotowa, handouty nieprzygotowane. Jutrzejszy dzień będzie katastrofą. Niepotrzebnie wyrwałam się do tej prezentacji. Myślałam, że będę sprytna wybierając ten temat, ponieważ wydał mi się wyjątkowo łatwy, a ostatecznie obnażyłam własną głupotę.

Wdychałam zapach kawy, w nadziei, że pobudzi mnie ona do działania, ale bezskutecznie. W myślach wciąż wracałam do sceny w kuchni, kiedy Gabriel pouczał mnie, co do techniki parzenia kawy. Co za dupek. Przemądrzały, stary dupek, który myśli, że pozjadał wszystkie rozumy. Co on właściwie robi? Czym się zajmuję? Ciągle widzę jak siedzi przy stolę w kuchni i robi jakieś prezentację.

Prezentację... A gdyby tak... Nie, toż to najbardziej absurdalny ze wszystkich twoich szalonych pomysłów Kornelio. Stresujesz się, że jutro zrobisz z siebie pośmiewisko, a myślisz o pomocy tego człowieka. Człowieka, który sprawia, że włosy stoją ci dęba na sam dźwięk jego głosu. Czy nie boisz się, że zrobisz z siebie kretynkę?

— I tak już jesteś w jego oczach — zauważyła moja druga, rozsądna ja — nic cię to nie kosztuję.

— Ale to oznacza, że muszę się przed nim kajać — odpowiedziałam drugiej sobie.

— Ludzie lubią jak ktoś ich prosi.

— Nawet on?

— Nawet on — odpowiedział mi mój wewnętrzny głos.

Odgarnęłam włosy do tyłu, wypuściłam powietrze z płuc i opuściłam nogi na ziemię.

Boże, będę się za to nienawidzić. Otworzyłam drzwi i pobiegłam do jego pokoju. Kiedy stałam pod drzwiami, straciłam całą pewność siebie. Stałam tam, pełna wątpliwości, aż w końcu jakaś tajemna siła pokierowała moją dłonią. Delikatnie zapukałam do drzwi.

— Proszę — rozległ się głos po drugiej stronie.

Pociągnęłam za klamkę, niepewnie zaglądając do środka. Leżał na łóżku, z komputerem na brzuchu i patrzył na mnie.

— Przepraszam, czy mogę? — zapytałam, czując, że głos mi się łamie.

— Tak — usłyszałam po chwili.

Przełknęłam ślinę i spuściłam lekko głową. Byłam bardzo zakłopotana.

— Jutro mam prezentację... — zaczęłam, zerkając nerwowo w bok — ważną prezentację, ponieważ to od niej zależy czy dostanę zaliczenie i wszystko na to wskazuję, że nie wyrobię się z nią. Zabrałam się za nią za późno i pomyślałam... Pomyślałam, że może... Czy może nie chciałbyś mi pomóc?

— Ok.

Uniosłam głowę. Nie wierząc w to, co usłyszałam.

— Przepraszam, ale co powiedziałeś? — zapytałam jak głupia.

— Powiedziałem, że ci pomogę — powiedział, odkładając komputer na bok — zrób szablon, a ja to wszystko sformatuję i przygotuję tak, żeby było miło patrzeć.

Otworzyłam usta, zszokowana tym nagłym przypływem dobroci Gabriela, nie zdając sobie sprawy, że wpatrywałam się w niego dłużej niż pozwalała mi na to przyzwoitość  — czy będziesz potrzebowała jeszcze jakieś materiały dodatkowe do tej prezentacji?

Tym pytaniem wyrwał mnie z transu.

— Tak — wychrypiałam —  muszę przygotować handouty.

— Ok. A teraz wracaj robić tą prezentację, bo jutro muszę wstać rano.

コメント:

まだコメントが投稿されていません。コメントを投稿してあげましょう。