bowl fire
Ver 180x255 kolorowy ptak

Kolorowy ptak

by Kokoro's avatarKokoro

Kornelia i Gabriel to dość osobliwa para. Ona jest 23 letnią studentką kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, natomiast on 34 letnim pracownikiem jednej z warszawskich korporacji. Zapewne nigdy by się nie spotkali, gdyby nie pewne okoliczności jakie zaszły w ich życiu. Zmuszeni do zamieszkania pod jednym dachem będą musieli pokonać wzajemne...

25205 25205 wyświetleń
2 2 komentarze

Rozdział 11 - Gabriel i Kornelia

Odcinek był aktualizowany około 2 lata temu
1024 1024 wyświetlenia
0 0 komentarzy

Gabriel

Cholernie bolały mnie plecy.

Zgasiłem papierosa i wszedłem z powrotem do mieszkania. Zerknąłem na wiszący na ścianie pokaźnych rozmiarów zegar. Było dobrych parę minut po czternastej. Moja kolorowa współlokatorka jak zwykle w weekendy o tej porze znajdowała się poza domem. Postanowiłem rozgrzać się pod ciepłą wodą. Wszedłem pod prysznic, rozkoszując się błogim ciepłem.

Wychodząc, jak zwykle uważałem, żeby nie nachlapać na podłogę. Już stawiałem suchą stopę na białym dywanie z ikei, kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi.

Co jest? Pomyślałem sięgając po szlafrok. Czyżby wróciła wcześniej i zapomniała kluczy, a może to jakiś bzdeciarz. Dzwonek rozbrzmiał ponownie.

Już! — krzyknąłem, zawiązując szlafrok. Spojrzałem przez wizjer i zmarszczyłem brwi.

Przekręciłem zamek i otworzyłem drzwi. W progu stała wysoka kobieta. Na mój widok otworzyła usta i zsunęła delikatnie okulary przeciwsłoneczne.

— Co pan tu robi? — zapytała.

— Jak to, co? Mieszkam — odparłem.

— Mieszka pan... — Powtórzyła, przesuwając po mnie wzrokiem — jest może Kornelia?

— Nie ma. Chce pani wejść i poczekać na nią?

Kiwnęła głową a ja posunąłem się robiąc jej miejsce w przejściu. Poczułem zapach dobrych perfum. Kobieta prezentowała się nadzwyczaj dobrze. Miała na sobie białą koszulę z kołnierzykiem i podwiniętymi rękawami. Do tego granatowe cygaretki, brązowe mokasyny oraz w takim samym kolorze, skórzaną torbę.

— Rozumiem, ze pani jest...

— Tak, jestem Korneli matką.

***

Kornelia

Weszłam do szatni po skończonym treningu. Odłożyłam butelkę wody na ławce i zaczęłam grzebać w torbie w poszukiwaniu telefonu. Pomimo chwilowych trudności, znalazłam ją. Sześć nieodebranych połączeń głosowych, nadawca: mama. Pięknie. Nacisnęłam ikonkę skrzynki pocztowej i zamarłam.

Będziesz miała kłopoty. Pozdrawiam, mama.

Komentarze:

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Bądź pierwszy!