bowl fire
Ver 180x255 kolorowy ptak

Kolorowy ptak

by Kokoro's avatarKokoro

Kornelia i Gabriel to dość osobliwa para. Ona jest 23 letnią studentką kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, natomiast on 34 letnim pracownikiem jednej z warszawskich korporacji. Zapewne nigdy by się nie spotkali, gdyby nie pewne okoliczności jakie zaszły w ich życiu. Zmuszeni do zamieszkania pod jednym dachem będą musieli pokonać wzajemne...

25474 25474 wyświetlenia
2 2 komentarze

Rozdział 14 - Gabriel

Odcinek był aktualizowany ponad 2 lata temu
1010 1010 wyświetleń
0 0 komentarzy

Czekam na dole.

Zmarszczyłem brwi i ponownie włożyłem telefon do kieszeni marynarki.

— Na mnie już pora — usłyszałem i uścisnąłem wyciągniętą w moją stronę dłoń - do jutra Gabrielu.

— Trzymaj się — odparłem, siląc się na uśmiech. Przez moment patrzyłem jak mój rozmówca odchodzi, a następnie skierowałem się w stronę gabinetu.

***

— Wybacz — powiedziałem robiąc krok w stronę Tomka. Na mój widok wstał z miejsca i wyciągnął dłoń na powitanie — samochód jest na dole —  rzuciłem, kiwając lekko głową w stronę windy. Podeszliśmy do metalowych drzwi. Przyłożyłem kartę do czytnika i wycofałem się do tyłu. Po chwili rozbrzmiał odgłos rozsuwających się drzwi, a my weszliśmy do środka. Nacisnąłem minus jeden i oparłem się o ścianę. Drzwi prawie się zamknęły, kiedy do środka wpadł wysoki i chudy mężczyzna. 

— Udało się — powiedział, zajmując miejsce naprzeciwko mnie.

Nic nie odpowiedziałem. Uśmiechnąłem się tylko lekko. Winda ruszyła na dół, wkrótce się zatrzymując.

— To nasze — powiedziałem, w odpowiedzi na wydobywający się z głośników głos.

— Do jutra Gabrielu — usłyszałem, wychodząc z windy. Odwróciłem się i uniosłem rękę w pożegnalnym geście.

— Pa! 

Następnie zwróciłem się do Tomka, mówiąc:

— Chodźmy!

Otworzyłem drzwi od garażu, a widok wielu pustych miejsc parkingowych uświadomił mi o końcu tygodnia. Podeszliśmy do numery 1651.

— Myślałeś o nowym samochodzie? — zapytał mnie Tomek, kiedy wsiadaliśmy do czarnego Passata.

— Wiesz, co ten na razie się sprawdza. Naprawdę fajne auto.

Samochód ruszył, a ja dostrzegłem, stojącą przy megance kobietę.

— Poczekaj. — Zatrzymałem się, rozpiąłem pas i podszedłem do niej. Ona na mój widok uśmiechnęła się szeroko i zapominając o wkładanych do bagażnikach torbach przytuliła się do mnie. Rozmawialiśmy przez moment, o wszystkim i o niczym. Wracając do samochodu zauważyłem, że Tomek uśmiecha się do mnie.

— Kto to był? — zapytał mnie mój przyjaciel, kiedy ponownie zapinałem pasy.

— Moja kierowniczka.

— Zabierasz jej samochód?

— Zabieram.

Tomek roześmiał się.

— Jesteś okropny.

— Musiałem ją pocieszyć — usprawiedliwiłem się.

— Powinieneś w ramach pocieszenia dać im wszystkim rower.

— A może hulajnogę? — rzuciłem, czekając aż otworzy się szlaban.

— Proponuję w zależności od rangi hulajnogę albo deskorolkę.

— Przemyśle to - odpowiedziałem rozbawiony — gdzie jedziemy?

— Chwila — powiedział Tomek sięgając po telefon. Katem oka dostrzegłem, że pochylił się, przesuwając palcem po ekranie.

— Mam! Poznańska 16.

— W którym miejscu?

—Między Jerozolimskimi a Placem Politechniki. Włączyć nawigację?

— Myślę, że sobie poradzę.

— No tak. W końcu mieszkasz obok. I jak?

—  Co jak?

—  Jak ci się mieszka?

—  W porządku —  odparłem beznamiętnym głosem.

— Nie dostrzegam entuzjazmu.

— To tak jakbym mieszkał z młodszą siostrą. Co prawda jej nie mam, ale wyobrażam sobie, że tak by wyglądało moje życie gdybym ją miał. 

— To chyba nie był komplement.

— Są różne stopnie zażyłości w rodzinie — zauważyłem.

— Myślisz o czymś innym?

— Myślę. Zresztą ostatnio poznałem jej matkę.

— Co?!

— Była równie mocno zaskoczona moją obecnością jak ty teraz?

Tomek uniósł brwi.

— Jak to?

— Nie powiedziała im o mnie.

— Wyrzucili cię?

— Nie. Na razie poznałem jedynie jej matkę.

— No tak, zapomniałem, jak działasz na kobiety.

Zamyśliłem się.

— Fakt —  powiedziałem po chwili, przypominając sobie wszystkie chwilę w których musiałem użyć swojego uroku osobistego.

— A ojciec?

— Nie wiem. Mówiłem ci, że go nie poznałem, ale gdyby to o mnie chodziło to bym się wściekł.

— Ile ona ma lat?

— Nie wiem. A ile ma Nadia ?

Dostrzegłem, że palce Tomka zaczęły się delikatnie poruszać. 

 — No nie żartuj! — zganiłem przyjaciela.

  — Jest ode mnie 11 lat młodsza.

  — Czyli ma 22 lata —  oznajmiłem, przeliczając szybko w myślach — to jest się tak młodym jak się kończy studia?

— Wydaję mi się, że ona coś wspominała, że na Ukrainie szkoła trwa krócej.

— Mhm... —  Mruknąłem.  

— Oglądałeś już jakieś mieszkania?

— Nie —  odpowiedziałem zgodnie z prawdą —  na razie nie mam zbytnio czasu, ale zajmę się tym.

Komentarze:

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Bądź pierwszy!